Powrót do domu po porodzie w szpitalu

Powrót do domu po porodzie w szpitalu – jak przygotować się na ten wyjątkowy czas.

Wyprawka do szpitala to temat dość częsty wśród rozważań przyszłych mam. Zakupy wyprawkowe, pakowanie torby do szpitala – to tematy poruszane na zajęciach w szkołach rodzenia i podczas rodzinnych rozmów. Mało jednak mówi się o tym, jak przygotować się na powrót do domu i na co zwrócić uwagę, aby czas nocnych maratonów, bolących od nawału piersi i poznieczuleniowych migren był łatwiejszy do przetrwania. Bo w większości przypadków przetrwanie to najwłaściwsze słowo na ten bądź co bądź, wyjątkowy czas w życiu każdej mamy (i każdego taty:)).

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA POWRÓT DO DOMU PO PORODZIE

Przede wszystkim, jeśli planujesz karmić (nawet tylko przez kilka pierwszych tygodni) wyposaż się w co najmniej dwie koszule do karmienia. Propozycje funkcjonalnych koszul dla mam karmiących możesz znaleźć tutaj i tutaj. Wygodna koszula wyposażona w napy to w zasadzie niezbędny element garderoby każdej karmiącej mamy. Nocne maratony wstawania do małego głodomora potrafią nieźle dać w kość, więc utrudnianie sobie tej czynności przez nieodpowiednio dobraną koszulę do karmienia może okazać się prawdziwą gehenną.

Akcesoria do karmienia. Do top 3 zaliczyłabym: krem na bolące brodawki, silikonowe nakładki na brodawki oraz… kapustę 🙂

Krem na bolące brodawki powinien mieć w składzie tylko czystą lanolinę. Jakiekolwiek dodatkowe składniki, przy podrażnieniu brodawek mogą niestety powodować nieprzyjemne powikłania. Warto zaopatrzyć się chociaż w jedną tubkę jeszcze przed porodem, w sklepikach szpitalnych niestety często kosztują razy dwa.

Silikonowe nakładki to gadżet, który może się przydać w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z małą piranią 🙂 Przy zakupie warto zwrócić uwagę na ich rozmiar. Zazwyczaj występują w 3 rozmiarach S, M, L. Z wiadomych powodów nie ma możliwości przymierzenia nakładki przed zakupem, jednak na stronach internetowych producentów niekiedy podane są wymiary ułatwiające trafiony wybór. Ideałem byłoby dobranie nakładki wspólnie z doradcą laktacyjnym, jednak w realnym świecie nie zawsze jest taka możliwość 🙂 Nakładki mają swoje plusy i minusy. Ich niewątpliwym plusem jest fakt, że ułatwiają gojenie się poranionych brodawek oraz zmniejszają ból w trakcie karmienia, jeśli takowy występuje. Może to być prawdziwe wybawienie w sytuacji kryzysu laktacyjnego, pomagające przetrwać najtrudniejsze momenty. Z minusów – maluch niestety dość szybko przyzwyczaja się do silikonu, który przypomina smoczek i w konsekwencji może nie być zainteresowany piersią bez nakładki. Co więcej, dłuższe stosowanie nakładek powoduje mniejsze stymulowanie piersi, a zatem zanikającą laktację. Tym niemniej mądre i chwilowe korzystanie z tego dobrodziejstwa może wręcz laktację uratować, pomagając zagoić się pogryzionym brodawkom.

Kapusta – to niepozorne warzywo może zdziałać prawdziwe cuda! Kapusta ma działanie obkurczające, a zatem idealnie sprawdza się podczas nawału pokarmu, pojawiającego się zazwyczaj na kilka dób po porodzie. Jak postępować? Liście kapusty oddzielamy i schładzamy w lodówce. Aby okład z kapusty był skuteczny, należy ją roztłuc tłuczkiem – powinna wówczas wydzielać sok. Robiąc okład na piersi z kapusty należy pamiętać, aby omijać samą brodawkę.

Zasady postępowania w okresie nawału są proste do zapamiętania: gorący prysznic – usta – kapusta 🙂 A zatem: tuż przed karmieniem masujemy piersi ciepłym strumieniem wody (im cieplejszy tym lepiej – oczywiście w granicach komfortu). Pobudzi to pierś do wydzielania mleka i otworzy kanaliki mleczne. Następnie karmimy, odpowiadając na potrzeby maleństwa, a tuż po karmieniu przykładamy schłodzone i roztłuczone liście kapusty. Ulga gwarantowana!

A jakie są Wasze sprawdzone akcesoria, które najlepiej sprawdziły się po powrocie ze szpitala do domu? 🙂

 

 

Dodaj komentarz