Wyprawka do szpitala – niezbędnik

Wyprawka do szpitala – co spakować dla mamy i noworodka? O jednej rzeczy, nawet byś nie pomyślała, a jej przydatność bardzo docenisz w czasie pobytu w szpitalu!

Wyprawka do szpitala to temat, który przewija się w głowach większości mam już od chwili, w której dowiedziały się o zaistnieniu w nich małej fasolki. Bo co, jeśli będę musiała pojechać do szpitala wcześniej, niż w planowanym 40-stym tygodniu? Co jeśli, nie będę na ten czas odpowiednio przygotowana i zapomnę o czymś ważnym? Kiedy w zasadzie powinnam spakować torbę do szpitala?

Dobre przygotowanie się na ten wyjątkowy czas, z pewnością znacząco ułatwi pobyt w szpitalu i pomoże uniknąć wysyłania partnera po zapomniane rzeczy, a mamie zapewni choć odrobinę spokoju w tym bądź, co bądź stresującym momencie.

Kup teraz szlafrok!

KIEDY SIĘ SPAKOWAĆ?

Torbę do szpitala najlepiej jest spakować na około 3 tygodnie przed planowanym terminem porodu, tak zalecają położne i to stara prawda, która w wielu przypadkach już się sprawdziła. Bo termin terminem, a mały mieszkaniec maminego brzuszka może zapragnąć pojawić się na świecie wcześniej. A żadna mama chyba nie chciałaby w skurczach porodowych, pokrzykując na Bogu ducha winnego partnera, pakować torby z wyprawką. Dlatego tę czynność warto zaplanować wcześniej. Chociażby dla świętego spokoju.

WALIZKA CZY TORBA?

Ponieważ Little John’owi nie spieszyło się zbytnio na ten świat i zapragnął przezimować w wodach płodowych tydzień dłużej, wizyty na KTG były naszym częstym rytuałem. W obleganym szpitalu na Żelaznej taka wizyta trwała zazwyczaj od 5 do 8 godzin (znam nawet przypadki 11 godzin czekania), w trakcie których byliśmy świadkami wielu przyjęć rodzących, a nawet trwającego blisko 10 minut porodu na izbie przyjęć. Wrażenia niezapomniane, zarówno dla słuchaczy zza drzwi jak i zapewne dla samej rodzącej 🙂 I to piszę bez cienia ironii i w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Cały rząd ciężarnych płakał jak stado bobrów, usłyszawszy pierwszy płacz niemowlęcia. Wracając jednak do tematu szpitalnej wyprawki, obserwując zgłaszające się „do okienka” mamy, zauważyłam kilka preferencji w temacie „W czym spakować się do szpitala na poród?”. Panie zdecydowanie dzieliły się na dwie grupy: część przychodziła z walizkami na kółkach, część pakowała się w sportowe torby, niekiedy nawet więcej niż jedną 🙂 Oba te rozwiązania mają swoje plusy i minusy.

Walizka – to opcja która z początku wydała mi się strzałem w dziesiątkę – nie trzeba jej nosić, a przecież może się okazać, że mąż nie zawsze będzie mógł mnie w tym wyręczyć. Do tego stopnia wkręciłam sobie, że KONIECZNIE potrzebuję walizki, że dzień przed porodem objechałam pół miasta, żeby znaleźć tą odpowiednią. Niestety bezskutecznie, bo a to za duża, a to za kolorowa, a przecież torbę sportową już dwa miesiące temu kupiłam. Więc finalnie zostałam z torbą. Wspominając jednak plusy walizki – to zdecydowanie opcja dla mam, które z jakiś przyczyn (np. drugie dziecko w domu 🙂 ) czas w szpitalu spędzą tylko ze swoim Maleństwem. Nie trzeba nosić, kółka same dają radę. Minusem jest fakt, że po otwarciu „pokrywy” walizka zajmuje 2x więcej miejsca. A jak wiadomo, w szpitalu z miejscem bywa różnie.

Torba/torby – to opcja dla mam, mających w szpitalu wsparcie drugiej osoby, bo która rodząca wyobrażałaby sobie siebie targającą w bólach porodowych wyprawkową torbę? Na pomoc osób postronnych, raczej nie ma co liczyć, chociaż oczywiście zdarzają się wyjątki. Plusem torby (oczywiście w zależności od jej gabarytów) jest zdecydowanie fakt, że przy otwarciu zajmuje zazwyczaj mniej miejsca niż walizka.

Osobiście zdecydowałam się na opcję dwie miękkie torby sportowe – jedna dla mnie, druga dla Jasia. Rozdzielenie naszych rzeczy zdecydowanie ułatwiło mi poruszanie się po ciasnym bądź, co bądź pomieszczeniu szpitalnym i znajdywanie potrzebnych artykułów bez długiego ich poszukiwania. Także polecam!

Koszula do karmienia

CO SPAKOWAĆ?

Poniżej moja lista szpitalnej wyprawki.

Wyprawka dla noworodka (zakładając 3-dniowy pobyt w szpitalu):

– najmniejszy rozmiar jednorazowych pieluch – 1 paczka,
– paczka mokrych chusteczek,
– krem na odparzenia do przewijania,
– 10 pieluch tetrowych,
– 3 bawełniane body i dresiki (w zależności od pory roku i preferencji ubraniowych mamy :),
– 3 bawełniane cienkie czapeczki (bez wiązania),
– 3 pajacyki – śpiochy z rękawami i nogawkami – wygodniejsze są rozpinane w kroku,
– 2 pary skarpetek,
– kosmetyki (dowiedz się wcześniej w szpitalu, co będzie potrzebne),
– szczoteczka do włosów,
– ręcznik kąpielowy z kapturem,
– kocyki / pościel z wypełnieniem (jako jedna całość, nie osobno wypełnienie, osobno poszewki – z opinii wielu położnych nie jest to najbezpieczniejsze rozwiązanie),
– naszykowany fotelik samochodowy,
– ubranie na wyjście do domu uzależnione od pory roku.

Mała dygresja – błagam nie zabierajcie i w ogóle nie kupujcie rękawiczek „niedrapek” i pozwólcie małemu odkrywcy odkrywać świat po swojemu (nawet jeśli się przy tym odrobinę podrapie;)

Wyprawka do szpitala dla mamy:

– dowód osobisty,
– karta przebiegu ciąży i aktualne wyniki badań,
– podpaski poporodowe zwane także podkładami higienicznymi,
– pielucha tetrowa/bawełniana do okładów i przecierania twarzy,
– woda niegazowana – nie każdy szpital wyposażony jest w dystrybutory z wodą, więc warto mieć własną wodę,
– płyta z ulubioną muzyką,
– ewentualnie aparat fotograficzny,
– kilka par majtek (w zasadzie wiele par majtek!),
– kosmetyki i przybory toaletowe,
– klapki pod prysznic,
– 2 ręczniki,
– poduszka do karmienia,
– staniki do karmienia,
– wkładki laktacyjne,
– ładowarka do telefonu i telefon (!!!),
– pomadka-balsam do ust.

I teraz wspomniana rzecz, bez której pobyt w szpitalu byłby dla mnie udręką…

– gumki do włosów!!! Nie jedna, nie dwie, a co najmniej 3, bo jak wiadomo lubią się gubić. Niby proste, niby oczywiste, niby błahe ale wyobraźcie sobie pobyt w szpitalu bez gumki do włosów – koszmar! Oczywiście temat nie dotyczy krótkowłosych Mam, jednak ja do takich nie należę 🙂

No i oczywiście teraz nie wyobrażam sobie pobytu w szpitalu bez mojego ukochanego szlafroka Little John oraz super wygodnej koszuli do karmienia Little John, które możecie znaleźć tutaj, tutaj i tutaj. Wygodne napy koszuli ułatwiają karmienie (a wiemy, że nie dla wszystkich to prosty temat, więc po co sobie dodatkowo utrudniać? 🙂 i co ważne, czuję się w niej kobieco (bez dziecięcych nadruków z postaciami z Disneya, kto to w ogóle wymyślił, żeby koszule do karmienia ozdabiać postaciami z bajek?!), a do tego super wygodnie. Więc czego chcieć więcej? 🙂

1 komentarz

    Bardzo przydatne wskazówki. A ja jestem spakowana już w 32tc 🙂 Adriana Style

    Adriana Style

Dodaj komentarz